Koalicja Wsparcia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Artykuły i publikacje LOKALNE CENTRUM DORADZTWA ZAWODOWEGO - JEGO ROLA W ŚRODOWISKU EDUKACYJNYM MIASTA BIAŁEGOSTOKU
LOKALNE CENTRUM DORADZTWA ZAWODOWEGO - JEGO ROLA W ŚRODOWISKU EDUKACYJNYM MIASTA BIAŁEGOSTOKU

Lokalnego Centrum Doradztwa Zawodowego – to jedna z Pracowni Centrum Kształcenia Ustawicznego w Białymstoku. W placówce od początku jej funkcjonowania zatrudnieni są fachowcy z zakresu doradztwa zawodowego, świadczący usługi zainteresowanym. Od 2008 roku - z chwilą powołania decyzją Prezydenta Miasta Białegostoku Lokalnego Centrum Doradztwa Zawodowego, ilość doradców znacząco wzrosła. Zdecydowanie także poprawił się poziom dostępności zainteresowanych do usług z zakresu doradztwa edukacyjno – zawodowego. Powyższe działania stanowią skuteczną pomoc słuchaczom Centrum w zakresie podejmowania, jakże często trudnych wyborów zawodowych, dają realną możliwość podniesienia lub doskonalenia umiejętności interpersonalnych, itp. Nasi profesjonaliści świadczą nieodpłatnie usługi także na rzecz innych odbiorców – spoza CKU. Prowadzą szeroko zakrojoną współpracę ze wszystkimi szkołami gimnazjalnymi i ponadgimnazjalnymi Miasta Białegostoku. W oparciu o podpisane Porozumienia o Współpracy, od początku bieżącego roku szkolnego, realizują zindywidualizowane oferty z zakresu preorientacji i orientacji zawodowej, dla poszczególnych placówek i klas/grup, dostosowując do poziomu posiadanej przez młodzież wiedzy. Fachowa pomoc w budowaniu ścieżki edukacyjnej, uczenie umiejętności kluczowych, samopoznanie, czy budowanie poczucia własnej wartości to codzienne działania doradców świadczone na rzecz młodzieży, stojącej w obliczu poważnych decyzji edukacyjnych. Profesjonalnie przygotowani doradcy dzielą się także z innymi potrzebującymi fachowego wsparcia - swoją wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniem. Zarówno rodzice jak i nauczyciele korzystają z różnych form pomocy w ramach porad indywidualnych, jak również spotkań grupowych. Mądre, wspierające towarzyszenie dorosłego w wyborze drogi edukacyjnej i zawodowej własnego dziecka często wymaga wsparcia doradcy, jego fachowej wiedzy i dystansu do sprawy. Dowodem na to, iż realizowane przez LCDZ usługi doradcze coraz mocniej zakorzeniają się w świadomości mieszkańców Miasta oraz , że rośnie na nie zapotrzebowanie świadczy systematyczny wzrost liczby odbiorców. Łącznie w okresie od 2005 r. do końca roku szkolnego 2008/2009 wzięło udział 6000 osób w różnych proponowanych formach zajęć (np. grupowych sesjach doradczych, spotkaniach indywidualnych, warsztatach). Doradcy LCDZ nieustannie angażują się we współpracę ze środowiskiem lokalnym. Przyczyniają się także do diagnozowania potrzeb i oczekiwań klientów, zarówno w obszarach znanych i realizowanych niemal od początku działalności, jak również rozpoznawania potrzeb nie do końca przez nas uświadamianych (co do ich rodzaju i zakresu).W związku z powyższym w obszarze zainteresowań doradczych LCDZ są coraz szerzej postrzegani klienci niepełnosprawni, zarówno dorośli, jak również młodzież. Działania doradcze, prowadzone na rzecz uczniów szkół integracyjnych i specjalnych, oraz organizowane z inicjatywy Centrum ważne spotkania przedstawicieli instytucji działających w obszarze wspomagania osób niepełnosprawnych, stanowią poważny krok w kierunku budowania koalicji i powołania grupy wsparcia. Przystąpienie do Ogólnopolskiego Tygodnia Kariery pod Honorowym Patronatem - między innymi Ministra Edukacji Narodowej, stanowią wyzwanie i jednocześnie szansę na podzielenie się doświadczeniem z innymi i wykorzystanie w naszym środowisku - być może prekursorskich rozwiązań z innego obszaru Polski. 

Ważnym elementem działalności są liczne inicjatywy organizowane pod patronatem Prezydenta Miasta Białegostoku i Podlaskiego Kuratora Oświaty. Nie sposób nie wspomnieć o Konkursie Wiedzy o Zawodach (2 edycje), Planerze Kariery (3 edycje), konferencjach czy seminariach, które stanowią fora dyskusyjne i wymiany doświadczeń mających na celu powolne budowanie zrębów zintegrowanego systemu doradztwa zawodowego. Być może to w naszym Mieście, na razie w mikro - skali, powstanie model działań doradczych ze znaczącym udziałem specjalistów z LCDZ.

Od 2009 r. funkcjonuje Agencja Pośrednictwa Pracy, wpisana do rejestru WUP, wspomagająca zainteresowanych w znalezieniu pracy. Centrum – poprzez to, iż rozwinęło szeroką współpracę z pracodawcami i instytucjami rynku pracy, zwiększa szansę na zatrudnienie klientów CKU.

Z krótkiej analizy dotychczasowej działalności LCDZ wynika, że poprzez swoje działania, pomimo bardzo krótkiego okresu funkcjonowania, spełniamy rolę edukacyjną i informacyjną w stosunku do naszych Klientów, dzieląc się z nimi wiedzą i umiejętnościami z zakresu doradztwa zawodowego. Dodatkowo działając w Centrum Kształcenia Ustawicznego, stanowimy pomost pomiędzy edukacją dzieci i młodzieży a edukacją dorosłych, edukacją Klientów niepełnosprawnych i zdrowych. Zatem istotna jest też nasza rola diagnostyczna, wyrażająca się poprzez stosunkowo wysoki poziom adekwatności naszej oferty  w stosunku do potrzeb odbiorców oraz integrująca różne obszary naszej lokalnej rzeczywistości i  środowiska wokół spraw związanych z doradztwem edukacyjno – zawodowym. Mamy nieodparte przekonanie, że podejmowane przez Centrum inicjatywy i towarzyszący im ogromny wysiłek nas wszystkich ma sens i będzie przynosił coraz większe rezultaty w obszarze tworzenia zrębów systemowego poradnictwa zawodowego.

WSPOMAGANIE KLIENTA – WSPOMAGANIEM RODZINY


Profesjonalne wsparcie w budowaniu ścieżki edukacyjnej, uczenie umiejętności kluczowych, samopoznanie, budowanie poczucia własnej wartości klienta w różnym wieku czy informacyjne spotkania grupowe prowadzone z Rodzicami na temat mądrego towarzyszenia dziecku w wyborze zawodu, to codzienne działania zespołu pracowników LCDZ , w którego skład wchodzą doradcy zawodowi, psycholog, pośrednik pracy. Powyższe usługi są świadczone zarówno na rzecz naszych słuchaczy, jak również młodzieży szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych Miasta Białegostoku, stojących przed podjęciem poważnych decyzji zawodowych i życiowych. Jak ważne dla wielu z naszych Klientów są to sprawy, przekonujemy się o tym coraz bardziej. Ze zdumieniem uświadamiamy sobie iż, nasze działania są postrzegane w dużo szerszym aspekcie, aniżeli tylko świadczenie usług i wiedzy z zakresu doradztwa zawodowego. Oddziaływanie na Klienta LCDZ, bardzo często skutkuje pośrednim oddziaływaniem także na jego najbliższych, Rodzinę. Przekonują nas o tym kontakty indywidualne np. wizyty Rodziców, których pociechy stoją w obliczu wyboru szkoły na którą trudno im się zdecydować, rozmowy telefoniczne nacechowane jednocześnie troską i lękiem o przyszłość ukochanego dziecka. Szczególnie dramatyczne w sytuacji dziecka niepełnosprawnego. Wówczas spektrum możliwości dalszej Jego edukacji, a także miejsca na rynku pracy, widzianej oczyma jego Rodzica, często maleje do minimum (w zależności od rodzaju niepełnosprawności). Zdarzają się także - wcale nierzadko, wizyty zainteresowanych związane z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów w rodzinie (uzależnienie, przemoc). We wszystkich podobnych sytuacjach, oczekiwana pomoc jest postrzegana z podwójnej perspektywy.
    Pierwsza - to przeżywane osobiście przez naszych Klientów emocje, wynikające z bezpośrednich merytorycznych działań w relacji KLIENT – DORADCA. Nie mamy wpływu na to, w jakim stopniu profesjonalna wiedza doradcza i wspólne ustalenia dokonane w ramach jednorazowej porady lub kilku spotkań,  zostaną przez Klienta wykorzystane. Natomiast wiemy na pewno, że może on przeżywać różne stany emocjonalne, od poczucia spełnienia, satysfakcji, po złość i frustrację.
    Druga to odczucia i emocje przeżywane przez najbliższych członków rodziny np. Rodziców, czy całą rodzinę dla których - w zależności od rodzaju sprawy, sukces naszego Klienta jest Ich sukcesem, porażka podobnie.
Jak wygląda to w praktyce świadczą o tym proste przykłady.
- Sygnał telefonu, w słuchawce głos jednej z mam, która z wdzięcznością powiedziała - ”Przepraszam, że dzwonię na prywatny numer po godzinach pracy. Usiłowałam się do Pani dodzwonić wcześniej. Chcę Pani bardzo podziękować za pomoc naszej córce w wyborze szkoły. Jest bardzo zadowolona, z przyjemnością uczęszcza na zajęcia. Odetchnęliśmy z ulgą oboje z mężem. Wie Pani, to takie jedyne nasze „oczko w głowie”. Bardzo dziękuję w imieniu nas wszystkich”.
- Kartka świąteczna od słuchaczki CKU włożona w szczelinę pod drzwiami służbowego pokoju. W niej opłatek i przepiękne proste słowa - „Bardzo dziękuję za to, że była Pani wtedy, gdy zawalił się mój świat. Dzisiaj jestem z bliskimi i wiem, że tutaj jest moje miejsce”.
-  Rozmowa telefoniczna ze słuchaczką szkoły policealnej CKU, wcześniej będącą naszą absolwentką liceum ogólnokształcącego – „Bardzo przepraszam, że zawracam Pani głowę, ale muszę z kimś porozmawiać. Czytałam na str. www CKU ofertę z doradztwa zawodowego i postanowiłam zadzwonić w sprawie mojego syna - gimnazjalisty. Jest w klasie III. Ma problemy z zachowaniem, dodatkowo przed nim wybór szkoły. Dotychczas wstydziłam się przyjść z tym do Państwa. Pomyślałam jednak, że przecież sama otrzymałam w CKU tak dużo wsparcia, to zrobię to także dla mojego dziecka”.
- Zapis z ankiety ewaluacyjnej uczestniczki warsztatów dla młodzieży szkoły ponadgimnazjalnej prowadzonych w ramach grantu; informacja jednej z uczennic klasy III TZ – „Bardzo dziękuję, że miałam okazję uczestniczyć w takich zajęciach. Tutaj odkryłam, że zawód którego się uczę, kompletnie nie pasuje do mojej osobowości i predyspozycji. Teraz przynajmniej wiem, że dotychczasowe moje trudności z nauką nie wynikają z tego, że jestem do niczego. Zrozumiałam, że wcale nie jestem głupsza od moich koleżanek, także od mojej o rok starszej siostry, która ma bardzo dobre oceny a mama stawia ją za przykład w naszych trudnych rozmowach”.
- Rozmowa z gimnazjalistą po grupowym spotkaniu informacyjnym, który poprosił o radę. Zapytał – „Co mogę zrobić w sytuacji, gdy moja mama samotnie wychowująca mnie i dwoje młodszego rodzeństwa jest ciężko chora (choroba nowotworowa w zaawansowanym stadium), a ja mam bardzo sprecyzowane zainteresowania i chciałbym podjąć naukę w jedynej w Polsce szkole w Łodzi ? – Kocham moją mamę i bardzo chciałbym realizować swoje zainteresowania, które ona także popiera. Jest mi bardzo ciężko, nie mam z kim o tym porozmawiać”.

Jak wynika z w/w przykładów, praca doradcy zawodowego nie jest łatwa, wszak spektrum oczekiwań Klientów jest bardzo szerokie. Nie ogranicza się li tylko do funkcji informacyjnej i edukacyjnej w obszarze wiedzy zwanej „doradztwem zawodowym”.
    Na podstawie kilku lat doświadczeń w zakresie realizowanego przez Centrum Kształcenia Ustawicznego doradztwa i tych kilku przytoczonych przykładów, należy stwierdzić z pełną odpowiedzialnością, iż jest to działanie z obszaru wspomagania rozwoju nie tylko jednostki, na którą skierowane jest oddziaływanie, ale również pośrednio jej rodziny. A zatem pomoc Klientowi (uczniowi, słuchaczowi, rodzicowi), to wsparcie systemu rodzinnego.
Szczególnego znaczenia to stwierdzenie nabiera w kontekście coraz szerzej prowadzonych przez LCDZ działań, skierowanych na budowanie wsparcia osób niepełnosprawnych, gdzie możliwości pojedynczego doradcy, czy nawet całego zespołu, często są dalece niewystarczające, aby skutecznie pomóc oczekującej wsparcia jednostce, jak również jej rodzinie (o ile taka zdołała przetrwać w całości). Skuteczne wspomaganie wymaga ogromnych pokładów cierpliwości, pokory, szacunku do każdego człowieka, niezależnie od tego, czy pozostaje w długotrwałym kryzysie czy chwilowej potrzebie. To także ogromna interdyscyplinarna wiedza z pogranicza psychologii, pedagogiki, medycyny, prawa, socjologii, itp, pozwalająca widzieć kompleksowo jednostkę wraz z całym jej systemem rodzinnym i z takiej perspektywy podejmować konstruktywne próby pomocy. Bacząc na to ogromne wyzwanie czynimy wszelkie starania, aby do swoich działań nakierowanych między innymi na pomoc niepełnosprawnym, przekonać najlepszych specjalistów – praktyków z instytucji państwowych, organizacji pozarządowych, zjednać przedstawicieli samorządu lokalnego i terytorialnego. Tylko w tak szerokim składzie instytucji, środowisk, osób fizycznych ciężka, prowadzona wielopłaszczyznowo praca, może przynieść zauważalne w środowisku osób niepełnosprawnych i kręgu Ich najbliższych wsparcie. Zorganizowane przez LCDZ Seminarium pt. „Młodzież niepełnosprawna w polskim systemie edukacji – ograniczenia i możliwości. Budowanie koalicji na rzecz wspierania rozwoju ścieżki kariery” pokazało złożoność problemu. Pomoc instytucjonalna prezentowana przez przedstawicieli zaproszonych do dialogu i współpracy instytucji wydaje się być znacząca i wszechstronna zaś skala i różnorodność potrzeb, widzianych z perspektywy osób niepełnosprawnych i członków Ich rodzin jest niewspółmierna do oczekiwań, niedopasowana do potrzeb, rodząca frustracje i żal i tak już skrzywdzonych przez los.

Nam – pracownikom LCDZ złożoność otaczającej rzeczywistości uświadamia bardzo wyraźnie, iż w swoich codziennych działaniach, oprócz roli edukacyjnej i informacyjnej w kontakcie z Klientem, jednakowo ważna – a często nawet ważniejsza jest rola wspomagająca zarówno Jego, jak i system w którym na co dzień funkcjonuje. Równie ważna jest nasza rola integrująca środowisko, wyzwalająca działania oddolne instytucji, osób fizycznych, itp. na rzecz wspomagania systemu rodzinnego. Najlepszym przykładem tego, jak duże są oczekiwania i trudne do realizacji zadania w tym obszarze, są potrzeby artykułowane przez same osoby niepełnosprawne, bądź za pośrednictwem Ich opiekunów, Rodziców. Wyrażają swoje oczekiwania, często żal, także niepokój o swoją przyszłość lub najbliższej im osoby.

Reasumując, nasze kontakty z Klientami LCDZ, niezależnie od tego, czy są to osoby pozostające w sytuacji tzw. „przejściowego kryzysu”, osoby niepełnosprawne czy potrzebujące wsparcia informacyjnego, do podjęcia właściwych decyzji, stanowią dla nas pracowników LCDZ wyzwanie. Zawsze z głęboką refleksją i pokorą patrzymy na CZŁOWIEKA. Staramy się zobaczyć każdego w kontekście jego dążeń, wartości i w relacji z otaczającym światem. Wspomaganie, aby było skuteczne, musi opierać się na tej prostej zasadzie. Jej też od początku swojej działalności hołdujemy i z wielką starannością podążać w tym kierunku.
                                 
Regina Miedziałowska
Lokalne Centrum Doradztwa Zawodowego


List Maćka pt. „Systemowe podejście a moja edukacja” - ucznia renomowanego liceum ogólnokształcącego; niepełnosprawnego (autyzm z Zespołem Aspergera) przedstawiony przez Jego Mamę – Panią Danutę Oksztulską, podczas Seminarium w dniu 6 października 2009 r.

Wystąpienie Pani Iwony Masalskiej - Mamy Marty uczennicy gimnazjum Specjalnego Ośrodka Szkolno- Wychowawczego

Wystąpienie pt. „Możliwości wspierania osób niepełnosprawnych i ich rodzin na poziomie makrospołecznym”, przedstawione przez Pana Marka Hyjka - Ojca ucznia szkoły ponadgimnazjalnej, integracyjnej.

Poruszające w treści i wymowie wystąpienia Rodziców niepełnosprawnych uczniów zaprezentowane podczas w/w Seminarium.

Są to:
Zał. Nr 1.List Maćka pt. „SYSTEMOWE PODEJŚCIE A MOJA EDUKACJA” - ucznia renomowanego liceum ogólnokształcącego; niepełnosprawnego (autyzm z Zespołem Aspergera), przedstawiony przez Jego Mamę – Panią Danutę Oksztulską, podczas Seminarium w dniu 6 października 2009 r.
 Zał. Nr 2. Wystąpienie Mamy Marty – uczennicy gimnazjum Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego
Zał. Nr 3. Wystąpienie pt. „Możliwości wspierania osób niepełnosprawnych i ich rodzin na poziomie makrospołecznym”, przedstawione przez Ojca ucznia szkoły ponadgimnazjalnej, integracyjnej.   


Zał. Nr 1. „SYSTEMOWE PODEJŚCIE A MOJA EDUKACJA
Maciej Oksztulski Białystok 6.10.2009 r.

I. Wstęp.
Dzisiaj jestem osobą dorosłą, w styczniu ukończyłem osiemnaście lat. Jestem uczniem klasy maturalnej jednego z najlepszych liceów w Białymstoku. Chciałbym opowiedzieć Państwu o długiej drodze, którą przebyłem do miejsca, w którym znajduję się dzisiaj.

II. Okres przedszkolny.
Autyzm zdiagnozowano u mnie, gdy miałem 4 lata. Okazało się wówczas, że w całym Białymstoku nikt nie był przygotowany do udzielania  pomocy osobom autystycznym. Trafiłem do „Ośrodka Dać Szansę” dla osób upośledzonych umysłowo, mimo, iż w moim przypadku wykluczono upośledzenie umysłowe! Wizyty w Ośrodku miały się odbywać raz w miesiącu.
Następnym etapem było przedszkole. Pięknie brzmiące hasło integracja nie dotyczy, niestety, autystów (wszyscy boją się nas - jak diabeł święconej wody). Mając realne spojrzenie na „system pomocy” osobom autystycznym, moja mama wraz z innymi zdesperowanymi rodzicami wzięła sprawy w swoje ręce. Pierwszym osiągnięciem było wymuszenie na władzach samorządowych, aby przyjęły mnie do przedszkola integracyjnego. Przebywałem tam tylko cztery godziny dziennie z powodu mego trudnego zachowania. W przedszkolu byłem przez trzy lata to znaczy od piątego do siódmego roku życia. Mama za wszelką cenę nie chciała dopuścić, abym uczył się w szkole specjalnej.
III. Szkoła Podstawowa.
Z dwuletnim opóźnieniem trafiłem do pierwszej klasy integracyjnej Szkoły Podstawowej na okres dwóch tygodni. Nie będę rozwodził się nad sposobem „załatwiania” takiej klasy. Rodzice, którzy mają dzieci niepełnosprawne orientują się, na  czym polega trudność (mówiąc bez ogródek: nikt i nigdzie nas nie chce). Byłem osobą autystyczną, niemówiącą, z nadpobudliwością ruchową. Miałem jednak szczęście - po dwóch tygodniach zostałem skierowany na indywidualne nauczanie. Zajęcia odbywały się na terenie szkoły w wymiarze – uwaga! - aż sześciu godzin tygodniowo ( przepis mówi, że uczeń kl. I – III korzystający z indywidualnego nauczania otrzymuje od 6 do 8 godz. zajęć tygodniowo). Nie ma na ten przepis mocnych - w Białymstoku na każdym etapie edukacji wszyscy uczniowie otrzymują dolną granicę tego i tak przecież wyjątkowo skąpego limitu. Czasami trafiałem do klasy na imprezy okolicznościowe razem z mamą. Mama wykupiła mi nawet zajęcia w kole tanecznym. Niestety sama musiała ze mną tańczyć, bo żadna dziewczyna z klasy nie odważyła się na to.
Zapomniałem nadmienić, że równocześnie z walką o moje miejsce w szkole rodzice dzieci autystycznych utworzyli Oddział Krajowego Towarzystwa Autyzmu w Białymstoku, na bazie, którego powstał Ośrodek dla Dzieci Autystycznych. Nie przebywałem w tym Ośrodku, jednak korzystałem z Punktu Konsultacyjnego. W 2000 r. w ramach projektu skorzystałem z terapii w naszym Ośrodku. W trakcie zajęć wprowadzono metodę Ułatwionej Komunikacji. Okazało się, że moja inteligencja przekracza przeciętną normę. Dzięki temu zostałem rekwalifikowany z klasy pierwszej do czwartej.
W klasie czwartej zajęcia prowadzą nauczyciele przedmiotowcy. Otrzymałem osiem godzin indywidualnego nauczania, dodatkowo chodziłem na wychowanie fizyczne, godzinę wychowawczą oraz religię. Oprócz tego miałem nauczyciela wspomagającego, którego otrzymałem dzięki godzinom dyrektorskim. W piątej klasie realizowałem indywidualny program nauczania z matematyki dla osób wybitnie zdolnych. Bardzo dziękuję ludziom dobrej woli, przede wszystkim Pani Dyrektor, która dała mi szansę prawdziwej edukacji.

IV Gimnazjum
Do gimnazjum trafiłem z bardzo dobrymi wynikami i zaliczoną pierwszą klasą gimnazjum z matematyki na ocenę celującą. Po ukończeniu pierwszej klasy otrzymałem również indywidualny program nauczania dla osób wybitnie zdolnych z chemii, muszę nadmienić, że w związku z indywidualnym programem nauczania uczeń otrzymuje dodatkową godzinę nauczania. W mojej sytuacji są to dwie godziny dodatkowe. Oprócz tego wchodziłem na zajęcia do klasy: na godzinę wychowawczą, religię, plastykę, muzykę i wychowanie fizyczne dodatkowo miałem zajęcia korekcyjne. W gimnazjum nie było nauczyciela wspomagającego, komunikowałem się z nauczycielami przedmiotowcami bezpośrednio, co było wielkim osiągnięciem z mojej strony. Moja forma komunikowania się nadal była ograniczona, komunikacja opierała się na komputerze ze wspomaganiem, brak było mowy czynnej. Nie potrafiłem samodzielnie pisać. Brak samodzielności był podstawą zwolnienia mnie przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną z testu na koniec gimnazjum.
V Liceum
Dzisiaj jestem uczniem III klasy renomowanego liceum w Białymstoku. Nadal mam indywidualne nauczanie na terenie szkoły. Oprócz tego wchodzę z klasą na zajęcia z religii oraz na godzinę wychowawczą. Musiałem zrezygnować z wychowania fizycznego. Niezmiernie trudno jest zrealizować program nauczania mając do dyspozycji 12 godzin tygodniowo w pierwszej klasie, w której jest aż 14 przedmiotów. Oprócz tego realizowałem indywidualny program nauczania z matematyki i chemii, a w drugiej klasie otrzymałem indywidualny program nauczania z wiedzy o społeczeństwie. Chodzę na dodatkowe zajęcia przygotowujące uczniów na konkursy i olimpiady, w których udało mi się odnieść kilka sukcesów. Staram się integrować z klasą, biorę udział we wszystkich szkolnych imprezach, wycieczkach, wyjściach do kina czy do teatru. Myślę, że większość uczniów zaakceptowała moją obecność w szkole, nie dziwi już chyba nikogo mój specyficzny sposób chodzenia czy towarzystwo mamy. Wyjątkowo w tym roku po interwencji mamy otrzymałem 16 godz. indywidualnego nauczania ze względu na przygotowania do matury. Nauczyciele starają mi się zapewnić na lekcjach poczucie bezpieczeństwa, choć na początku bali się chyba tak samo jak ja. W związku z bardzo dobrymi wynikami w nauce i osiągnięciami na konkursach w tym roku szkolnym otrzymałem stypendium Prezydenta Miasta Białegostoku. Daje to satysfakcję i podtrzymuje wiarę w sens ogromnego wysiłku, który wkładam, aby funkcjonować w normalnej szkole. 9.października wraz z mamą jedziemy na pielgrzymkę autokarową maturzystów do Częstochowy.  Niestety, choć do matury pozostało zaledwie kilka miesięcy, nadal nie wiem, na jakich zasadach będę zdawał maturę i czy w ogóle będę mógł ją zdać. Bez specjalnych dostosowań będzie to bowiem niemożliwe. Czy Centralna Komisja Egzaminacyjna zrobi wyjątek i się na nie zgodzi? Nie wiem. Dlatego boję się i nie chcę myśleć o przyszłości…”
    Ten niezwykle poruszający list uruchamia myślenie każdego, kto zajmuje się edukacją i wspomaganiem rozwoju drugiego człowieka. Często nawet heroiczny wysiłek pojedynczego „pomagacza” nie jest w stanie zmienić rozwiązań systemowych, natomiast dobra wola, czasami charyzmatyczna siła słów pojedynczych osób budujących system wspomagania potrafi sprawić, że dla naszego Klienta niemożliwe staje się wykonalne, a jego determinacja w działaniu otwiera kolejne drzwi, eliminuje nieżyciowe przepisy. Niemniej jednak, patrząc z perspektywy LCDZ pragniemy odwrócenia ról. Zatem bardzo liczymy, na determinację w działaniu całej grupy osób – specjalistów reprezentujących instytucje tworzące zintegrowany system pomocy niepełnosprawnym, które zadeklarowały udział w budowaniu skutecznego wsparcia. Z drugiej strony wierzymy, że wspólny wysiłek tak wielu zostanie nagrodzony słowami uznania np. Maćka – autora niniejszego listu czy nieustającej w wysiłkach o jego lepsze jutro Mamy”.

Zał. Nr 2.
„Szanowni Państwo,
serdecznie dziękuję, że w tej dyskusji na temat kształcenia młodzieży niepełnosprawnej nie zapomnieli Państwo o jej rodzicach i dali nam możliwość zabrania głosu w tej sprawie.

Kiedy rodzi się dziecko niepełnosprawne rodzice zadają sobie mnóstwo pytań. Różnych pytań, czasem gorzkich, bezsensownych, konkretnych.
Na jedne szukają odpowiedzi w sobie, na inne u specjalistów, psychologów, duchownych, lekarzy czy terapeutów. Jednakże podstawowym pytaniem jest pytanie o przyszłość dziecka. Myśląc przyszłość dziecka, każdemu rodzicowi automatycznie nasuwa się skojarzenie - wykształcenie, następnie praca a w perspektywie SAMODZIELNOŚĆ.
Obecnie rodzice mają ogromny wpływ na przyszłość swoich niepełnosprawnych dzieci, mogą wybrać przedszkola i szkoły ogólnodostępne, integracyjne, specjalne. Każda z tych placówek zapewni dziecku rozwój, natomiast to od rodziców zależy czy w pełni świadomie dokonają wyboru ale jakiegokolwiek wyboru dokonają to myślę, że szczęściem dla nich i ich dzieci jest stworzona możliwość wyboru.
Z mojej perspektywy najwięcej obawy budzi we mnie „dorosłość” mojego dziecka. Bo aktualnie dopóki jest objęte systemem edukacji jestem spokojna, że się rozwija, jest bezpieczne, uczy się samodzielności na miarę swoich możliwości. Natomiast gdy skończy gimnazjum (dobre gimnazjum w Specjalnym Ośrodku Szkolno – Wychowawczym w Białymstoku) czy ma szansę na dalszą edukację i rozwój? Nie wiem. Niepełnosprawność intelektualna niesie ze sobą mnóstwo ograniczeń, na dalsze kształcenie, pracę, samodzielność.
W mieście, w którym mieszkam jest jedna szkoła ponadgimnazjalna – funkcjonująca jako zespół szkół. Niestety w przypadku upośledzenia umysłowego w stopniu umiarkowanym nie można mówić o szkolnictwie integracyjnym, dlatego nie wymieniam tych placówek. Alternatywą mogą być warsztaty terapii zajęciowej, których ilość jest niewspółmierna do potrzeb. Funkcjonują 3 takie placówki w każdej jest ok. 60 osób, na miejsce trzeba czekać…  Warsztatów Aktywności Zawodowej do ubiegłego roku nie było, teraz w projekcie z POKL prowadzić je będzie Caritas. Czy przewidują włączyć w nie również osoby niepełnosprawne intelektualnie, nie wiem. Zaczynam się bać, czy po tak doskonale prowadzonym kształceniu, po skończeniu gimnazjum  moje dziecko nie czeka pustka i brak perspektyw? Co z możliwością podjęcia pracy? Przecież na wolnym rynku pracy osoba upośledzona w stopniu umiarkowanym nie ma żadnych szans.

W tym miejscu pozostaje mi żywić nadzieję, że do czasu kiedy Marta skończy szkołę jeszcze wiele się w tym względzie zmieni. Stąd też tu dziś moja obecność.
                                        Iwona Masalska
Zał. Nr  3.                                       
Marek Hyjek

Możliwości wspierania osób niepełnosprawnych i ich rodzin na poziomie makrospołecznym.

Próbując określić istotę grupy wsparcia posłużę się streszczeniem bajki, której autorem jest żyjący w XVIII wieku Jean-Pierre Claris de Florian. Oto jej treść:
„W pewnym azjatyckim mieście żyło dwóch nieszczęśników. Jeden był ślepy, drugi miał sparaliżowane nogi. A obaj byli tak biedni, że każdego dnia prosili niebiosa o odebranie im życia. Pewnego dnia ślepiec udał się na targ, gdzie zamierzał użebrać cokolwiek. Tam usłyszał pełne cierpienia wołanie paralityka. Żałosne jęki sparaliżowanego biedaka do głębi wzruszyły tego, któremu nie dane było cieszyć się widokiem świata. Podszedł ślepiec do współbrata w cierpieniu, usiadł przy nim i rozmawiał z nim do późna, zapominając o celu swojego pobytu na targowisku. I chociaż w tym dniu niczego nie użebrał, to zyskał przyjaciela.
- Ja mam moje cierpienia, a ty twoje. Połączmy je – zaproponował ślepiec – staną się wtedy mniej okropne.
- Cóż my możemy? – odpowiedział mu paralityk – ja nie mogę zrobić nawet jednego kroku, a ty nic nie widzisz. Czemu miałoby służyć połączenie tych dwóch nieszczęść?
- Czemu miałoby służyć? – powtórzył ślepiec. - Ależ to proste – służyłoby nam obydwóm. Przecież razem mamy wszystko, czego nam potrzeba: ja nogi, a ty oczy. Ja będę cię niósł, a ty mnie poprowadzisz. Ja będę szedł za ciebie, ty będziesz za mnie widział.”

Powyżej cytowana bajka to jeszcze nie definicją grupy wsparcia, chociażby z tego względu, że w ujęciu socjologicznym grupa, to przynajmniej trzy osoby. Jednak można mieć pewność, że ślepiec i paralityk przygarnęli do siebie kolejnych nieszczęśników i już stanowili grupę. Jednak w grupie wsparcia nie najważniejsza jest ilość osób połączonych doświadczaniem cierpienia, ale możliwość powiedzenia: „Wiem, co czujesz”. Tylko w tym jednym, jedynym przypadku te słowa są prawdziwe. Tylko ten kto cierpi może w pełni zrozumieć drugiego cierpiącego. A rozmiar cierpienia rodzica niepełnosprawnego dziecka zwykle bywa przeogromny, zwłaszcza jeżeli tym rodzicem jest matka samotnie wychowująca dziecko, co niestety, w naszej rzeczywistości jest bardzo częstym zjawiskiem. To właśnie matki są częściej niż ojcowie narażone na zespół wypalania się sił. Jednym z przejawów tego zespołu jest zmęczenie. Z badań Małgorzaty Karwowskiej wynika, że 32,8% jej respondentek, matek dzieci niepełnosprawnych intelektualnie, często odczuwa zmęczenie, 30,5% stwierdza całkowite wyczerpanie, a 25% matek określiło siebie jako wrak. Do pozostałych objawów zespołu wypalania się sił zalicza się: bezradność i apatię, osamotnienie - niezrozumienie, poczucie nieskuteczności, poczucie braku kompetencji, poczucie winy, brak poczucia sensu, rozdrażnienia i napięcia. W odniesieniu do tych wszystkich objawów matki niepełnosprawnych dzieci były diagnozowane w górnej skali testu.

Z przedstawionych tu objawów zespołu wypalania się sił szczególnie niebezpieczna jest samotność. Grupa wsparcia nie tylko umożliwia położenie kresu tej samotności, ale i stwarza warunki dla konstruktywnej transformacji cierpienia w potencjał względnie szczęśliwego życia.

Najczęściej grupa wsparcia to niewielki zespół osób powiązanych doświadczaniem podobnego problemu. Często nieformalnym liderem takiej grupy jest moderator – specjalista (psycholog, pedagog, terapeuta), który dba o to, aby grupa mająca się nawzajem spierać, nie zaczęła się wzajemnie pogrążać w większej niż dotychczas beznadziei. Tak rozumiana grupa wsparcia w naszych warunkach nie jest już czymś nowym, a przynajmniej nie stanowi novum w warunkach wielkomiejskich.

Traktując taką grupę jako pierwszorzędne środowisko samopomocy w sytuacji problemowej, mimo wszystko chciałbym w większym stopniu skupić się na innym, niezbyt powszechnym rozumieniu grupy wsparcia. Stwierdzając za Aronsonem, że „człowiek jest istotą społeczną”, warto zastanowić się na ile człowiek uwikłany w niepełnosprawność jest istotą społeczną i w jakim stopniu może liczyć na wsparcie ze strony szeroko pojętego społeczeństwa. Innymi słowy: na ile zbiorowość na poziomie makrospołecznym może być grupą wsparcia?

Prospołeczne działania oparte na empatycznych relacjach z potrzebującym człowiekiem są jedną z cech społeczeństwa obywatelskiego. Od dwudziestu lat, po blisko pięćdziesięcioletniej przerwie, z większym lub mniejszym powodzeniem kultywujemy w naszym kraju tradycje dobrego społeczeństwa obywatelskiego. W takim społeczeństwie dochodzą do głosu samorzutne, oddolne inicjatywy ukierunkowane na drugiego człowieka, zwłaszcza tego doświadczonego nieszczęściem. W takim społeczeństwie funkcjonują stowarzyszenia i fundacje specjalizujące się w organizowaniu różnych form pomocy potrzebującym. Chciałbym w tym miejscu nawiązać do bliskiego mi przykładu stowarzyszenia, które w swoim założeniu jest także grupą wsparcia o charakterze ponadlokalnym, o względnie rozbudowanej strukturze. W 2004 roku byłem jednym z założycieli Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom z Ukrytymi Niepełnosprawnościami im. Hansa Aspergera. W ciągu pięciu lat Stowarzyszenie objęło swoją pomocą dziesiątki dzieci w całej Polsce i poza jej granicami. Stowarzyszenie kładzie duży nacisk na wspieranie rodziców tych dzieci, organizując lokalne grupy wsparcia, warsztaty i szkolenia oraz szeroko pojęte poradnictwo. Rodzice zgrupowani w Stowarzyszeniu poprzez aktywną współpracę stali się sobie bliskimi przyjaciółmi. Cykliczne spotkania formalne i zupełnie nieformalne, a wręcz rozrywkowe, pozwoliły im z innej, bardziej pozytywnej perspektywy spojrzeć na swoje życie. Dzięki Stowarzyszeniu do dzieci z zespołem Aspergera dotarli wolontariusze. I to jest kolejny aspekt społeczeństwa obywatelskiego. Ludzie, zwykle bardzo młodzi, energiczni, ofiarowują potrzebującym swój czas i nadzieję, czyli niezwykle cenne dary. Jeżeli przypomnimy o zespole wypalania się sił, to możemy skonstatować, że w takiej sytuacji pomoc wolontariusza może okazać się koniecznym warunkiem podjęcia próby zmierzenia się z obezwładniającym problemem. Wolontariusz, który zajmie się niepełnosprawnym dzieckiem lub młodym człowiekiem, aby jego rodzice mogli po prostu przez chwilę odpocząć, dokona czegoś, co trudno będzie przecenić. Wolontariusz, który stanie się przyjacielem dziecka i jego rodziców, będzie prawdziwym skarbem, przebłyskiem nadziei i wiary w lepszą przyszłość.
Makrospołeczny wymiar wsparcia osobom doświadczonym przez niepełnosprawność, to także liczne organizacje charytatywne, ośrodki pomocy, w tym te prowadzone przez kościoły i działające w ich łonie zakony.

Jednak w tym miejscu chciałbym w sposób szczególny zaakcentować wsparcie, jakiego dostarcza polski system oświaty, i to zarówno bazujący na szkolnictwie specjalnym, jak i na coraz powszechniejszej integracji. Oczywiście można mieć wiele zastrzeżeń do naszej oświaty, do jej częstokroć skromnej infrastruktury, do niekompetentnych postaw niektórych nauczycieli. Od czasu funkcjonowania wspomnianego Stowarzyszenia otrzymuję liczne listy od rodziców niepełnosprawnych dzieci z całej Polski, w których proszą o poradę w sprawach szkolnych. Większość opisywanych przez nich problemów brzmi wręcz identycznie. To jednak nie może prowadzić do uogólnień, gdyż jest równie wiele przykładów świadczących o serdecznym zaangażowaniu w pomoc niepełnosprawnym uczniom i ich rodzicom. W pomoc, która konkretyzuje się na wszystkich poziomach, począwszy od kręgów ministerialnych, po małe wiejskie szkółki. Ponownie odwołam się do własnych doświadczeń. Mój syn, rówieśnik wolnej Polski, przeszedł cały możliwy szlak edukacji integracyjnej. Na początku było Przedszkole Samorządowe nr 41 Integracyjne w Białymstoku, następnie Szkoła Podstawowa nr 45 i, w tym samym budynku, Gimnazjum nr 17 w Białymstoku. Obecnie syn jest uczniem klasy trzeciej Liceum Profilaktycznego nr X w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących z Oddziałami Integracyjnymi im. Stanisława Staszica w Białymstoku. W tym miejscu po raz kolejny pragnę złożyć serdeczne podziękowanie tym wszystkim, którzy z wielkim poświęceniem pracowali i nadal pracują z moim synem. W ciągu tych kilkunastu lat edukacji integracyjnej zdarzały się trudne chwile wynikające z różnych uwarunkowań. Były momenty bardzo smutne, aczkolwiek krótkotrwałe. Mam świadomość, że oświatę tworzą tylko ludzie, którzy mają prawo do popełniania błędów. Na szczęście, po ich naprawieniu było tylko znacznie lepiej. W tym miejscu pozostaje mi tylko życzyć, aby autentyczne szkolnictwo integracyjne stało się standardem w polskiej oświacie. Dobra szkoła może być idealną grupą wsparcia. Być może dochodzą do Państwa głosy o idealnych rozwiązaniach w zakresie kształcenia uczniów niepełnosprawnych w innych krajach. Być może gdzieś daleko w świecie jest znacznie lepiej niż w Polsce. Ale pragnę Państwa przekonać, że w wielu krajach rodzice zazdroszczą nam naszych osiągnięć w tej dziedzinie. W tym roku miałem okazję poznać rodowitą Niemkę ożenioną z Polakiem, która po licznych perturbacjach w niemieckiej szkole, postanowiła z całą rodziną przeprowadzić się do Polski, tylko po to, aby jej syn miał zapewnione warunki do nauki z poszanowaniem inności i godności. Taką szkołę w Polsce znalazła bez większego trudu.

Dzisiejsze seminarium jest poświęcone problematyce edukacyjnej niepełnosprawnej młodzieży. Oczywiście w tym kontekście musi pojawić się pytanie: Co dalej? Czy pojawią się szkoły policealne przygotowane do kształcenia nie w pełni sprawnych słuchaczy. Czy na wyższych uczelniach będzie miejsce dla absolwentów licealnych oddziałów integracyjnych? Czy stworzy się im takie warunki do nauki, jakie mieli na niższych etapach kształcenia? Wszak problem zdrowotny nie kończy się z ukończeniem danej szkoły.
Czas mija nieubłaganie i wkrótce rodzice niepełnosprawnych uczniów i studentów będą musieli stanąć przed kolejnym wyzwaniem, jakim jest usamodzielnienie niepełnosprawnej osoby. I tutaj spoglądamy w kierunku elit rządzących, w kierunku państwa jako makrospołecznej grupy wsparcia.

Mamy prawo oczekiwać, że w kraju, w którym wolność wiąże się z etosem „Solidarności”, będzie realizowana ekonomia solidarna. 10 czerwca 2009 roku w Auli Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, podczas zgromadzenia inaugurującego Konwencję Krajową Pro Publico Bono Samorządność dla Rzeczpospolitej, podpisano deklarację ustanowienia Karty Solidarności. Czytamy w niej m. in.: „W każdym społeczeństwie są ludzie, którzy nie są w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb poprzez pracę czy wymianę rynkową. Obowiązkiem wspólnoty społecznej jest nie tylko udzielenie im pomocy, bacząc przy tym, aby nie wzmacniać ich bierności, lecz także włączanie w aktywne tworzenie gospodarczego i społecznego dobra wspólnego. Inspirowane duchem solidarności przeciwdziałanie czasowemu lub trwałemu wykluczeniu społecznemu jest działaniem ekonomicznie ‘opłacalnym’, jeśli tylko wyjdziemy poza wąsko pekuniarny oraz krótkookresowy punkt widzenia. …Sensem ekonomii solidarności jest zharmonizowanie działań gospodarczych ze wzrostem człowieka jako niepowtarzalnej osoby”. Można z autentycznym współczuciem wręczyć niepełnosprawnemu, bezrobotnemu, ubogiemu paczkę żywnościową. Ale tym aktem dobrej woli nie można przyznać prawa do godności. Wręcz przeciwnie. Przy takim powtarzalnym charytatywnym działaniu, najpierw degraduje się godność człowieka, a późniejszą konsekwencja staje się wyuczona bezradność, która z czasem równa się marginalizacji i społecznemu wykluczeniu. Te pokolenie potrzebujących i kolejne pokolenia dziedziczące bezradność przez następne dziesięciolecia będą zdane jedynie na pomoc społeczną. Alternatywą dla takiej smutnej ewentualności byłoby podjęcie przez tą grupę pracy.

Mniemam, że każdy niepełnosprawny człowiek chce pracować. Obserwując sytuację w krajach lepiej rozwiniętych, o wyższym poziomie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, zauważam, że pracę podejmują osoby, którym w naszych warunkach nikt nie dałby najmniejszej szansy na zatrudnienie. W naszym kraju praca dla każdej niepełnosprawnej osoby byłaby możliwa dzięki ekonomii solidarnej, które to pojecie nie jest metaforą, a poważną dziedziną nauki. Mamy prawo oczekiwać, że ekonomia solidarna będzie realizowana w kraju, w którym papież - Polak, przez tak wielu rządzących wspominany, wołał: „Nie ma solidarności bez miłości” i później: „Jeden drugiego brzemiona noście”. Ekonomia solidarna powinna być  realizowana w kraju Jana Pawła II, który w encyklice „Laborem exercens” stwierdzał, że człowiek przez pracę uczestniczy w „dziele Stworzenia”. Czy w tym właśnie kraju można człowiekowi odmówić udziału w tym dziele?

Ekonomia solidarna w Polsce nie jest dostrzegana, co nie znaczy że nie istnieje zupełnie. Pięknym jej przykładem może być działalność siostry Małgorzaty Chmielewskiej, czy chociażby Pracownia Rzeczy Różnych Synapsis w Wilczej Górze, gdzie pracują osoby autystyczne.
Ważne jest, aby grupa wsparcia pojawiła się jak najbliżej jej potrzebujących, ale i ważne jest, aby całe społeczeństwo, na poziomie instytucjonalnym i pozainstytucjonalnym, także tego wsparcia dostarczało.

Prezentowane wystąpienia zostały zamieszczone za zgodą Ich autorów w oryginalnej formie i treści.


 
 

Ankieta

Naszą witrynę przegląda teraz 16 gości